top of page
  • Zdjęcie autora: Sebastian Adamczewski
    Sebastian Adamczewski
  • 7 sty
  • 1 minut(y) czytania

Wieczór


Dziś już normalnie zajęcia w Porąbce z Magdą i Jarkiem. Bardzo się cieszę po pierwsze dlatego, że się dawno nie widzieliśmy (właściwie miesiąc), po drugie i Magda i Jarek byli zadowoleni z efektów dzisiejszej pracy. Ja - jak zwykle - też ale dostałem dziś jasną informację, że to co robię sam - robię dobrze. Nie było ze względu na przerwę "trzech kroków wstecz" a raczej te przysłowiowe dwa do przodu. Wszystkie te rzeczy, które ćwiczę są z pewnością ważne ale zdaje się, że to "rodeo" tak "namieszało". Nie jestem ekspertem ale mam wrażenie, że od czasu regularnej walki o życie (bo trochę tak to wygląda) na platformie wibracyjnej, wszystko trochę żwawiej posuwa się do przodu..

Dziś kilka razy udało mi się nawet przełknąć ślinę i to leżąc na brzuchu. Co uważam za sukces. Bez euforii, bo chusteczki są nadal potrzebne i mimo wszystko pod kozetką zostawiłem Magdzie kałużę ale nie jest to już raz czy cztery razy na godzinę..

"Śmieszny pan" - tak - przeszkadzał jak zwykle ale zdecydowanie mniej. Powiedziałbym, że nawet pozwolił mi na kilka trudnych dla mnie rzeczy. Nadal jednak czuję, że "gdyby nie on" mógłbym dużo więcej - mam porównanie z tym, co jestem w stanie zrobić, kiedy jestem sam.


Jutro Bielsko. Z kim? Jeszcze nie wiem. Dziś zdrowo dostałem "popalić" - jeszcze fizycznie tego tak bardzo nie czuję. Zobaczymy, co będzie jutro.. To mogą być ciężkie dwie godziny..

 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Wtorek, 10 lutego 2026

Rano Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy - to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam r

 
 
Niedziela, 8 lutego 2026

Rano Jeszcze w łóżku - krztuszę się poranną kawą.. co raz mniej. Już teraz jakieś trzy na dziesięć łyków kończy się kaszlem i często zawartość ust ląduje na pościeli. Nos mam zapchany.. Jak zwykle - t

 
 
Sobota, 7 lutego 2026

Wieczór Słabo dziś.. Zwykle (kiedy czuję się dobrze) jest z wszelką aktywnością tak, jakby mi kto kazał w słoneczny dzień, w samo południe przy trzydziestu stopniach wykopać w kamienistej ziemi rów..

 
 
bottom of page