top of page

Rano
Już się nie mogę doczekać zajęć. Rozgrzewam się. Staję, przytrzymując się łóżka - bioderka lekko w lewo, bioderka lekko w prawo. Kilkadziesiąt przysiadów..
Wczoraj zarejestrowałem się na kilku forach związanych z udarem - może coś pomogę.. Choć sam wymagam opieki 24h/7. Ale psychicznie jestem sprawny..Uświadomiłem sobie, że tak naprawdę jestem aspołeczny. Nie systemowy - nie bierzcie ze mnie przykładu. Nie szukam wsparcia ani pomocy - oprócz Leny - obejdę się. Dostosuję się do warunków, zatnę zęby i pójdę do przodu. Z natury jestem “Zosia samosia” i nikt mnie z tego nie wyleczy. Wolę się nauczyć czegoś, co nie będzie mi potrzebne i zrobić to sam niż kogoś poprosić.. Z drugiej strony mam wrażenie, że ta “przypadłość” sprawia, że teraz lekarze patrzą na mnie z niedowierzaniem. To - podkreślam - wrażenie. Czy prawdziwe - nie wiem.. Zdaję sobie jednak sprawę, że tak naprawdę jestem kompletnie bezradny. Bez pomocy przyjaciół, Fortecjan, Leny, Magdy i wielu ludzi "dobrej woli" byłbym nigdzie. Pewno już dwa metry pod ziemią
Zobaczymy jak zajęcia - napiszę oczywiście po południu “sprawozdanie”.
Dla tych, którzy nie znają:
"Marc Michielsen (PI), uzyskał tytuł magistra fizjoterapii (1988) i został uznanym przez IBITA instruktorem kursu podstawowego (2006, Szwajcaria) i zaawansowanego (2015, Belgia).
Karierę kliniczną rozpoczął w szpitalu Sint Maarten (Mechelen, Belgia), gdzie w 2000 r. został kierownikiem oddziału fizjoterapii. Od 2008 r. jest kierownikiem oddziału fizjoterapii, terapii zajęciowej oraz terapii mowy i języka w Sint-Ursula, Jessa Hospitals, Hasselt / Herk-de-Stad, Belgia. W trakcie kariery koncentrował się głównie na rehabilitacji neurologicznej.
Oprócz zadań klinicznych Marc zajmuje się edukacją na poziomie magisterskim i podyplomowym. Został członkiem Komisji Edukacyjnej IBITA w 2011 r. Był również Przewodniczącym Komisji Edukacyjnej IBITA do 2016 r. Od tego czasu był / jest członkiem komisji badawczej i komisji kwalifikacyjnej IBITA. Jest także członkiem zewnętrznej rady doradczej programu magisterskiego z fizykoterapii i rehabilitacji w KU Leuven." - cytuję za portalem fizjoterapi.pl
"Aleksandra Kucińska - mgr.fizjoterapii, specjalista z dziedziny fizjoterapii od ponad 20 lat zawodowo związana z GCR Repty, do 2019 Koordynator zespołu fizjoterapeutycznego oddziału Neurologii, obecnie Koordynator Ośrodka Rehabilitacji Leczniczej dla osób dorosłych w stanie śpiączki. 11 lat doświadczenia nauczania akademickiego na wydziale Fizjoterapii przy AWF Katowice z koncepcją Bobath związana od 2014 jako uczestnik kursu podstawowego następnie kursów rozwijających i asystenckich. Prowadzi również tłumaczenia zarówno kursów podstawowych jak i rozwijających.
w 2023 uzyskała tytuł międzynarodowego Instruktora Koncepcji Bobath posiada również między innymi certyfikaty terapeuty PNF (2019), drenażu limfatycznego (2013) oraz terapii manualnej Koncepcji Kaltenborn- Evjenth (2006). Doświadczenie w pracy z pacjentami po udarze mózgu, urazach czaszkowo- mózgowych, guzami mózgu, SM, pacjentami w stanie śpiączki oraz pacjentami po urazach rdzenia kręgowego, szczególne zainteresowanie pracą z pacjentem w fazie ostrej i podostrej." - cytuję za portalem fizjoterapia.pl
Z Panią Aleksandrą miałem w Reptach kilka razy do czynienia - zacny moim zdaniem fachowiec. Byłem wtedy w bardzo złym stanie. "Ona" dokładnie wiedziała w czym problem. W ogóle na temat ekipy rehabilitantów, z którymi miałem do czynienia - złego słowa nie powiem. Ci, którzy się mną zajmowali, robili to naprawdę dobrze...
Wieczór
Zajęcia poszły dobrze. Z jednej strony za dużo myślenia, z drugiej strony - dowiaduję się wielu rzeczy o swoim ciele - znaczy o tym jak ono teraz, po udarze funkcjonuje. I będzie to przydatne wtedy, kiedy będę nad ciałem pracował sam. Mam świadomość pracy każdego mięśnia, współdziałania mięśni i ich funkcji podczas wykonywania ruchu. Natomiast w wielu sytuacjach nie zauważałem tego, że one działają ale źle. Albo, że ruch nie ma prawa się udać, bo go po prostu niewłaściwą grupą mięśni zaczynam (mówię na przykład o wstawaniu). Dopiero fachowcy rozmawiając nota bene między sobą i analizując moje poczynania mi to uświadamiają. Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak nasz mózg współdziała z ciałem? Ja wiele razy.. Jakie to niesamowite? Wręcz cud. Nawet teraz - kiedy moje ruchy są niezdarne, byle jakie, to i tak synchronizacja i interpretacja bodźców ze zmysłów jest lepsza niż u najlepszego robota wymyślonego przez człowieka.. Zastanawialiście się kiedyś choćby nad tym, ilu skomplikowanych obliczeń wymaga wchodzenie po schodach? Zaczyna się od ledwo zauważalnej decyzji, żeby podnieść nogę.. A o ile ją podnieść, żeby było w sam raz? Bo za wysoko - przepadniesz. Jak za nisko, to się potkniesz. Ile siły w to włożyć? W ruchu bierze udział wiele mięśni przenosząc ciężar. W każdej fazie ruchu inny mięsień działa z inną siłą. Trzeba to zgrać. A potem zdecydować, czy to już jest ten moment, żeby przeniesioną nogę postawić. I trzeba umiejętnie nad nią przenieść ciężar, żeby powtórzyć ruch ale teraz na drugą nogę.. A nie raz przecież wbiegaliśmy po schodach! A co dopiero się tam musi dziać, kiedy się człowiek potknie? Nic więc dziwnego, że to się tak długo "naprawia". Szkoda.. Bo cierpliwość na drzewach nie rośnie..
Ps. Obiad w dwadzieścia minut - nieźle. Z auta dziś nie wysiadłem sam. Za to na zajęciach obyło się bez chusteczek - sukces.
bottom of page