- Sebastian Adamczewski
- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania
Rano
Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy - to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam różne zdania, które dostałem od dziewczyn w Porąbce. Robię ćwiczenia, elektrostymulację.. Jak ślimak - ale do przodu.. W ogóle fajnie, że ktoś sponsoruje te zajęcia w Bielsku. Bez tego byłoby słabo.. Na Porąbkę mamy kasę, żeby tam jeździć raz w tygodniu. I czasem właśnie jakiś lokomat albo inna fanaberia. Na to udaje nam się wysupłać kasę z własnej kieszeni. Czasem uzbiera się z siepomaga.pl. Wtedy "zaszalejemy" czasem, żeby popróbować nowych terapii.. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest jednak krótka droga więc staramy się myśleć perspektywicznie - wydajemy tylko na to, co faktycznie daje widoczny efekt.. Z pewnością jest to krzywdzące w stosunku do innych terapii, które mogłyby w dłuższej perspektywie przynieść nieoczekiwane korzyści. Nie możemy sobie jednak pozwolić na wszystko..
Z Magdy i Jarka byłoby moim zdaniem głupotą zrezygnować więc choćby ten raz w tygodniu musi być.. Plus Bielsko - "sponsorowane" i świetne moim zdaniem, plus teraz "świeżynka" - Pani Magdalena z NFZ. I do tego czasem dołożymy spacer na lokomacie, bądź jakiś "eksperyment". No i to co ja w domu robię sam - wyrzutów sumienia nie mam..
Wczoraj miałem dwie fantastyczne godziny z Grzesiem. Ta przerwa spowodowana kursem "bobatów" (wtedy zajęć w Bielsku nie miałem) była jednak odczuwalna. Niby dziewczyny mnie nie oszczędzały ale w rękach Grzesia okazało się jednak, że trochę trzeba porozciągać. I zaczynam się powoli uczyć tego, że ja owszem - mógłbym pracować "ile wlezie" - ale moje ciało w pewnym momencie mówi "pass". I ja czuję się dobrze, nic nie boli - ot - zwykłe zmęczenie. A jednak nogi się pode mną uginają i wypadałoby dać im odpocząć..
Wczoraj z Grzegorzem pochodziliśmy po korytarzu w ładnym tempie. Obiecująco to brzmi ale Grzegorz mocno mnie jeszcze trzyma.. Zdaję sobie sprawę z tego, że gdyby mnie puścił - z pewnością wyprofilował bym sobie twarz spotykając się z podłogą..
Od soboty popołudniami czuję ogromną słabość. I to do tego stopnia, że mam problem żeby usiedzieć w miarę prosto w wózku. O platformie mogę zapomnieć. Może dziś będzie OK. Napiszę wieczorem..
Wieczór
Dziś zdecydowanie lepiej.. Nie odczuwałem tej "niemocy". W południe zajęcia z Rafałem - zrobił mi elektrostymulację jak lubię - funkcjonalną, wspomagającą konkretny ruch. Później trochę pochodziliśmy. Po południu przyjechała Pani Magdalena - przeszliśmy na "ty", bo tak łatwiej pracować. Zrobiła konkretne "zajęcia". Świetna praca. Później jeszcze trochę popracowałem sam. Jakieś brzuszki, przysiady itp.. Dzień uważam więc za udany i dobrze wykorzystany. Jutro Porąbka - normalny tryb z Magdą i Jarkiem więc pewno schody. Zobaczymy czy się coś zmieniło? Może jeszcze za mało czasu. Nie ma co "gdybać".


