- Sebastian Adamczewski
- 28 sty
- 2 minut(y) czytania
Wieczór
Ćwiczę.. Dostałem dzisiaj "pałera" - testuję. Sporo informacji dzisiaj ze strony Magdy i Jarka. Oczywiście były schody i ja sam wchodziłem trochę bardziej niż ostatnio. Co nie znaczy, że bez pomocy. Nie mniej tak, jak ostatnio wykonałem z dziesięć procent pracy - dziś można optymistycznie liczyć, że było to ze czterdzieści procent. Skupiliśmy się na szczegółach, wymieniliśmy spostrzeżenia żeby lepiej współpracować. Chyba przez to, że zacząłem rozciągać na klinie lewą nogę jest lepiej. Bo jest - zdecydowanie. Tak naprawdę powodu nie znam. Mogę tylko przypuszczać, że to właśnie to. Kolano mocno odpuściło. Kiedy stoję na klinie, jeszcze go nie zegnę (znaczy się - sam. Bo ktoś je oczywiście zegnie) - do tego dążę. "Na płaskim" to przestaje być przypadkiem. Dobrze.. Powoli - już się nauczyłem - powoli.. Praca z Jarkiem była dziś dobra (mam na myśli moją pracę, bo Jaro zawsze robi bardzo dobrze). Więcej samodzielności, więcej luzu. Magda "zbombardowała" mnie pinami jak zwykle. Te piny (niektórzy nazywają to suchym igłowaniem) robią mega robotę. Nie tylko odczulają mi tkankę ale powodują większy luz w spiętych miejscach. Przez to ruch staje się bardziej podobny do tego, jakiego byśmy sobie życzyli..
Jutro Bielsko - nie wiem z kim..
Jadąc dziś do Porąbki na zajęcia, chłonąłem biegnący wzdłuż drogi krajobraz. Piękno, na które - jako kierowca - nigdy nie zwracałem uwagi. Ot - fajne.. I już. Teraz (jako pasażer) mogę się spokojnie przyglądać malowniczej trasie, biegnącej u podnóży gór. Z tęsknotą spoglądam na górę Żar, na którą wszedłem już tyle razy. Na zamarznięte, piękne jezioro, które pod błyszczącą w słońcu taflą uwięziło aż do wiosny toczące się pod nią życie.. Uwięzione w lodzie przedmioty wyglądają niczym zastygłe w czasie..
Obcowanie z tym zostało mi niejako odebrane.. O ironio - teraz, kiedy zacząłem te obrazy doceniać. Mogę się im tylko przyglądać zza szyby samochodu. Nie stanę boso na zmarzniętej ziemi (wiele razy to robiłem), nie "sztachnę" się głęboko mroźnym, górskim powietrzem. Jeszcze trochę muszę wytrzymać.. Łatwo nie jest...


