top of page
  • Zdjęcie autora: Sebastian Adamczewski
    Sebastian Adamczewski
  • 21 sty
  • 2 minut(y) czytania

Po południu


Wczoraj nie chciało mi się jakoś pisać. Poza tym oglądałem film. Długi film i potem czasu było już niewiele...

Wczoraj miałem zajęcia z Rafałem - ciekawie jak zwykle. W poniedziałek Piotrek dał mi znowu do myślenia - rzadko mam z nim zajęcia ale bardzo sobie je cenię. Piotr (podobnie jak Rafał) prowadzi terapię nietypowo. To znaczy - nie tego się spodziewasz. Owszem - są tam elementy typowej pracy fizycznej ale przede wszystkim głowa ma być - myśleć, czuć, kojarzyć.. Piotr zawsze mi dokładnie tłumaczy, co robi i co zamierza przez to osiągnąć. Dużo więc z tych zajęć wynoszę, bo wiem dobrze na co mam zwracać uwagę kiedy ćwiczę sam. Z Rafałem w zasadzie rozumiemy się już bez słów. Instruuje mnie czasem ale przeważnie wiem, co chciałby ze mną zrobić. Też - podobnie jak Piotr - mówi mi co chciałby osiągnąć. Grzesiu za to robi ze mną rzeczy typowo fizyczne ale takie, których ja sam nie dam rady sam zrobić. Więc te zajęcia też są dla mnie cenne, bo utrzymują mnie w jako takiej formie - niewiele umyka z tej elastyczności, którą miałem przed udarem. W ogóle terapeutów mam "fajnych". Nie chodzi o to, że to super ludzie (choć to nie jest bez znaczenia) ale praktycznie każdy z nich ma specyficzne i swoje podejście do "roboty" więc możliwie szerokie działania. Są takie elementy, które się powtarzają lub zazębiają. Każdy z nich ma jednak zupełnie inne podejście. Dla mnie "petarda" rozmaitości..

Dzisiaj byłem z Magdą i Jarkiem na schodach - lepiej niż ostatnim razem ale wiadomo - zadowolony nie jestem. Póki oni muszą "mną wchodzić" - tak będzie. Nikt nie ukrywa faktu, że to działanie na wyrost. Bo skoro ledwo "przebieram nogami" na płaskim, to schody są jak dla zwykłego człowieka NASA i loty w kosmos.. Nie znaczy, że kompletnie nieosiągalne ale trudne "jak cholera". Sam nie dam rady. Fizycznie - a i owszem - ale nie umiem. Poza tym chcę i się nie boję. I myślę nad tym, co i jak - "rozkminiam". Dlatego to robimy.. Dużo też dziś przeanalizowaliśmy rzeczy. Czasem warto "siąść i pogadać" a nie tylko robić. Dużo wniosków.. Kolejne aspekty, nad którymi mogę pracować sam. Lewa strona jeszcze bardzo słabo się rusza ale warto pamiętać o tym, że prawa pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Owszem - jest funkcjonalna ale w mojej subiektywnej ocenie odzyskałem ją na razie na jakieś 40 %.


Do tej pory Lena myła mi zęby grzebiąc mi w gębie wacikiem. Co mnie strasznie (nie wiedzieć czemu) irytowało. Bo teraz moda taka, żeby montować umywalki na szafkach. I nijak się do niej na wózku nie dostanę. Jakieś dwa tygodnie temu wpadliśmy na pomysł, żeby na kolana dawać miskę a płukać w miarę już mogę "z kubka". I sprawdza się. Jak każdą czynność - mycie zębów też trzeba wyćwiczyć. Mózg doskonale "wie" jak ale ręka niekoniecznie "pamięta".. Te ruchy są jeszcze "za bardzo" i mało płynne - rzekłbym - kwadratowe.. Na szczęście co raz mniej..

 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Wtorek, 10 lutego 2026

Rano Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy - to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam r

 
 
Niedziela, 8 lutego 2026

Rano Jeszcze w łóżku - krztuszę się poranną kawą.. co raz mniej. Już teraz jakieś trzy na dziesięć łyków kończy się kaszlem i często zawartość ust ląduje na pościeli. Nos mam zapchany.. Jak zwykle - t

 
 
Sobota, 7 lutego 2026

Wieczór Słabo dziś.. Zwykle (kiedy czuję się dobrze) jest z wszelką aktywnością tak, jakby mi kto kazał w słoneczny dzień, w samo południe przy trzydziestu stopniach wykopać w kamienistej ziemi rów..

 
 
bottom of page