- 20 maj
- 2 minut(y) czytania
Wieczorem
Dziś nie było Magdy - zastępowała ją Karina, z którą się już dobrze znamy. Miałem przyjemność z nią pracować kilka razy. Każda z nich - Magda, Ela i Karina - robią inaczej ale wszystkie myślą. Nie podchodzą do mnie jak "do kolejnej poudarowej sztuki". Nie ma tu rutyny.. Wiadomo - operują jakimś znanym wachlarzem ćwiczeń ale sprytnie je dobierają i modyfikują.
Schody dziś były mega. Wiadomo - nie całe ale były niezłe fragmenty.. Jarek zaufał mojej wyobraźni - "myśl, jakbyś wchodził do zimnej wody". Chodziło o schodzenie, bo trzeba było rozwiązać kilka problemów. Choć wiele jest do ogarnięcia i ciężko się skupić na "zimnej wodzie", to jednak dało się to zrobić. Mam wrażenie, że to schodzenie idzie trochę lepiej. Wkurza mnie jeszcze to, że lewą nogą jest tak sztywna, że ciężko zejść prawą. I wcześniej ja się składałem w pół próbując wymusić to zgięcie. Nie tędy droga. To już lepiej lekko w tył.. Czas i spokój - to pomaga. Muszę wyjść z przeprostu lewej nogi i świadomie odpuścić "czwórkę" (mięsień z przodu uda). Rzecz w tym, że mimo zwolnionego tempa w jakim "robimy schody", to mięśnie się jakoś szczególnie nie męczą. I mam wrażenie, że jeśli czegoś nie zrobię, żeby tą czwórka odpowiednio rozluźnić, to będę tak stał przez pół godziny.
Być może udało się znaleźć "wytrych" by wejść. Być może, bo to się musi powtórzyć, żeby było wiadomo, że działa. Myślenie "piętą do pośladka" - nie powoduje jeszcze ruchu ale pozwala lewą nogę na tyle rozluźnić, by można było ją przełożyć stopień powyżej prawej.
W każdym razie schody niezłe. Kilka rzeczy znowu wyszło - na przykład to, że wpadam w przeprost lewej kiedy prawą wchodzę na stopień. Popracuję nad tym w domu. W zasadzie jak tylko wróciłem z zajęć zacząłem "kminić". Jest też teoria, że spięty brzuch utrudnia podciągnięcie nogi. I to by się zgadzało. Bo przecież bezwiednie tą nogę podciągam więc to nie kwestia siły. Nie jestem w stanie w aucie się pochylić, by obsłużyć panel klimatyzacji. Biodra zostają w "leżeniu". Dopiero kiedy odpowiednio daleko przeniosę ciężar ciała do przodu (przeważę), to mogę się wyprostować albo położyć na kolanach. Dopóki tego nie zrobię - mam wrażenie, że coś pcha mnie w tył.
Od jutra znów komora. Będę więc ćwiczył w domu ile mogę - w tym czasie żadnych zajęć. Jedynie Pani Magdalena. Ale to w żaden sposób nie obciąża Leny..
