- Sebastian Adamczewski
- 17 gru 2025
- 1 minut(y) czytania
Południe
Zostałem dziś w domu.. Tragedii co prawda nie ma - z nosa mi się leje i tyle. Wiem, że jedna środa wiosny nie czyni ale szkoda mi tych zajęć. Te zajęcia co prawda bolą (sam się na to godzę) ale korzyści, jakie z nich dla siebie wyciągam są nieocenione. Magda i Jaro są mega - ich głośne "rozkminy" dają mi dużo i wyznaczają kierunek ćwiczeń w domu. Mają "w nosie" to, że ze mną się pogadać nie da, tylko mówią. Głośno myślą dając mi tym samym wskazówki.
Zdecydowałem się na trudniejszą opcję w kwestii brzucha - nie używam gumy, tylko normalnie robię "brzuszki" ale stosuję elektrodstymulator. Pomaga mi nieco podjąć decyzję o skurczu. Czy "robi"? Pewno coś tam tak.. Tak jak to jest w moim przypadku - nie wiadomo,. Bo wszystko jak krew z nosa..
Zostałem w domu ale swoje robię - obłożnie chory nie jestem. Oprócz tego co niektórzy przypomnieli sobie, że zaraz Święta, więc kolęda do miksu (na szczęście - mam co robić) pozdrawiam kolegę serdecznie.
Psikam co chwila.. Wyobraźcie sobie, co się dzieje jak na przykład mam gębę pełną czekolady od Leny.. Czasem (ale rzadko) uda mi się przełknąć to, co mam w buzi. Jak nie, to jest "bryzgane". Czasem uda mi się ustami przytrzymać ale wtedy niestety niezależnie od konsystencji "żarcie" wychodzi nosem.. Ech.. Dość narzekania - poćwiczyć!


