top of page
  • Zdjęcie autora: Sebastian Adamczewski
    Sebastian Adamczewski
  • 10 gru 2025
  • 2 minut(y) czytania

Wieczór


Wczoraj jakoś się rozeszło.. Do południa realizowałem plan "zmęczenia siebie", o 14:00 Bielsko a później - po konsultacji z fachowcem - poprawiałem artykuł "Chód". Co prawda w tej kwestii (co nie raz podkreślam) jestem amatorem ale chcę, żeby informacje które się tu znalazły, były jak najbardziej właściwe i wiarygodne. Ja - nie dość, że w tym temacie jestem "partyzantem", to jeszcze wnioski wyciągam z filmów w języku angielskim.. Więc konsultacja z terapeutą jak najbardziej wskazana..


Dziś Porąbka trochę wcześniej niż zwykle. Chcieliśmy sprawdzić jak to będzie, kiedy Magdę "zrobimy" przed Jarkiem. Na pewno lepiej ale (jak ja to mówię) bez fajerwerków. Generalnie zajęcia bardzo fajne - owocne. Niestety, to co robimy z Magdą (oprócz solidnego rozgrzania różnych partii mięśni) polega na szukaniu czułych punktów a potem "odczulaniu" ich. Przebodźcowaniu. Boli jak cholera.. Co prawda, w każdej chwili mogę "odklepać" ale wiem, że taki ból normalnie pewno bym zniósł z lekkim grymasem, udając że nic takiego się nie dzieje - teraz wychodzę ze skóry.. Jest niewyobrażalny, taki żeby wrzeszczeć (chyba na szczęście - nie mogę) i uciekać spod niego.. Ale jak widać - znośny - mimo wszystko.. Magda dziś - jak zwykle - stanęła na wysokości zadania.. Jakby "systemowi" było mało - przyszedł Jaro - poprawił.. Zrobił oprócz tego kilka bardzo fajnych rzeczy. Żebyście sobie nie myśleli - zajęcia z Magdą i Jarem - sztos! A to, że okoliczności średnio przyjemne - no cóż - tak trzeba..


Udało mi się dziś dość sprawnie "wysiąść" z auta. To znaczy - wyciągnąć obie nogi na zewnątrz (nie lada wyzwanie) i usiąść z łokciami na zewnątrz, poza autem - super. Jak już Lena pomoże mi usiąść na łóżku - dam radę wstać i przesiąść się na wózek. Robię to z jej asekuracją - oczywiście.. Powoli jednak coś tam niepostrzeżenie posuwa się do przodu.. Obiad to póki co czterdzieści minut. Ale to nie zawody - rekordów nie biję. Myślę jednak o tym i staram się zbliżyć do normalnego czasu..

Jutro Bielsko...

Jadę się teraz "zmęczyć".

 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Wtorek, 10 lutego 2026

Rano Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy - to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam r

 
 
Niedziela, 8 lutego 2026

Rano Jeszcze w łóżku - krztuszę się poranną kawą.. co raz mniej. Już teraz jakieś trzy na dziesięć łyków kończy się kaszlem i często zawartość ust ląduje na pościeli. Nos mam zapchany.. Jak zwykle - t

 
 
Sobota, 7 lutego 2026

Wieczór Słabo dziś.. Zwykle (kiedy czuję się dobrze) jest z wszelką aktywnością tak, jakby mi kto kazał w słoneczny dzień, w samo południe przy trzydziestu stopniach wykopać w kamienistej ziemi rów..

 
 
bottom of page