- Sebastian Adamczewski
- 27 sty
- 1 minut(y) czytania
Wieczór
Wczoraj był Łukasz dwie godzinki - tak jak myślałem - "burst". Ostro było (jak na mnie). Ale tak chciałem. Pracować nad brzuchem - Łukasz robi to na swój sposób. Czy robi to dobrze? Myślę, że tak. Tylko bardzo rzadko się spotykamy a u mnie niestety efekty przychodzą wolno. Faktem jest, że po zajęciach z Łukaszem ten brzuch trochę inaczej pracuje. Niestety większość ćwiczeń robię w "podwieszeniu" więc nie jestem w stanie robić ich w domu. Tylko nieliczne są dla mnie "rabialne". Lepsze to niż nic..
Dzisiaj zajęcia z Rafałem - większość w staniu. Więc też lekko nie było. Jak zwykle jednak bardziej skupiamy się na relacji mózg - ciało niż na typowej, fizycznej "robicie". Trochę na końcu poczłapaliśmy. Zainwestowałem całe pięćdziesiąt złotych w kliny pod stopy - kiedy stoję (Rafał podsunął mi ten pomysł bo stosuje to na zajęciach). Zwykły klin, który powoduje to, że kiedy na nim stoję - zadzieram lekko stopę ku górze - jak bym stał "pod górkę". Codziennie używam - staję na nim lewą nogą a łokcie podpieram daleko przed sobą. W ten sposób rozciągam łydkę, kolano, całą - jak to się mówi - "taśmę tylnią" i na dodatek przykurczoną rękę. Klinów używam od dwóch dni a już czuję różnicę. Dzisiaj przy chodzeniu lewa noga luźniejsza, kolano się lepiej zgina. Zobaczymy jutro na schodach..


