- Sebastian Adamczewski
- 13 sty
- 1 minut(y) czytania
Do południa
Wczoraj był dobry dzień. W południe Grzesiu i całkiem dobra praca - jestem z siebie zadowolony. Po południu dwa razy platforma i trochę stania przy balkonowym oknie. Ładna zima a mój mózg też to inaczej traktuje - kiedy stoję przy oknie łatwiej o piotrkowe "po co". Skupiam się też momentami na innych rzeczach niż samo stanie. Skupianie się na dwóch czynnościach na raz to problem. Pomijam mimowolne odruchy nad którymi coraz lepiej panuję. Bo - tak jak pies rusza nogą kiedy się go podrapie w odpowiednim miejscu - ja na przykład potrafię uginać nogi kiedy drapię się po nosie. Lewą nogę potrafię wtedy podkurczyć piętą pod sam "tyłek". W staniu niestety też to działa. Może nie tak spektakularnie ale nogi mi się uginają. Tak więc wykonywanie dwóch czynności na raz to rzecz nie łatwa. Po pierwsze świadczy to o tym, że przestałem niektóre rzeczy robić z "automatu" (wyuczone ścieżki nie działają) a po drugie - rzeczy łatwe zwyczajnie stały się trudne (z tego pierwszego powodu jak przypuszczam) i wymagają teraz koncentracji.. W każdym razie oglądanie zimy za oknem to stosunkowo nowa atrakcja - balkonowa klamka wystarczy bym wstał i stabilnie się w razie czego przytrzymał. Tak jak kiedyś pisałem - robię się silniejszy. Nie przekłada się to jeszcze na funkcjonalność (choć niektórzy powiedzą, że patrzenie przez okno to też funkcja) ale myślę, że jeszcze chwila.
Dziś jadę na zajęcia z Tereską - ciekawe co tam u niej. Zawsze"pogadamy" po drodze trochę.. Dwie godziny z Rafałem - ciekawie z pewnością - zobaczymy..


