- Sebastian Adamczewski
- 13 gru 2025
- 2 minut(y) czytania
Wieczór
Słaby dzień.. Ćwiczę, bo trzeba coś robić ale niewiele z ambitnego planu jestem w stanie realizować. W zasadzie - dla spokoju sumienia - wykonuję tylko niektóre z założonych ćwiczeń (niekoniecznie te najlżejsze) i nie w ilości, jaką sobie założyłem.. Słabość taka, jakbym wyszedł z sauny, mając przy tym grypsko i ze trzydzieści dziewięć stopni gorączki.. Udarowcy wiedzą o czym piszę..
Platforma wibracyjna - moje rodeo - robi robotę.. Póki co, nie bardzo mogę na niej prosto stanąć, lewe kolano wchodzi w przeprost i często włączają się "klonusy", przez co prawie wybijam zęby o wysoko podniesioną, metalową krawędź łóżka.. Trzymam się go tak mocno, że z bólu piecze ramię. Twardo jednak znoszę te dziesięć minut. Wzdrygam się, kiedy Lena żartobliwie pyta czy "jeszcze raz?". Przyjdzie ten dzień, że przytaknę - zdziwi się trochę..
Gumy na ręce i na brzuch pracują. Choć kompletnie nie czuję, żeby cokolwiek mi dawały. Ale znam dobrze mechanizm ich działania i to, że nie czuję zmęczenia mięśni nie znaczy, że one nie pracują. Bardziej chodzi o to, żeby je "włączyć" przy świadomym ruchu niż "zmęczyć". Żebyście widzieli, co one potrafią przy bezwiednym ruchu - chciałbym tak móc świadomie..
Lena gimnastykuje się ze stosem papierów - koniec roku - kilka rzeczy trzeba załatwić od nowa.. Znów biega od drzwi do drzwi, próbując zadowolić niektórych "urzędasów". Żeby było jasne - nie mam pretensji do urzędnika, że do zaświadczenia potrzebne jest poświadczenie oświadczenia w sprawie tegoż zaświadczenia, bo to nie oni ustanawiają te absurdalne przepisy.. Wymagania jednak, żeby coś co jest wydrukowane dwustronnie było jednak na osobnych kartkach to już urzędnicza fanaberia.. Gdybym ja - nie mówiąc, poruszając się na wózku miał "sobie sam" załatwiać te sprawy, to byłbym w "czarnej d**ie". Ani połowy bym nie załatwił..
Mam wrażenie, że utrzymujemy w tym kraju administrację nie dlatego, że ludzie chorują. Tylko ludzie w tym kraju chorują po to, żeby utrzymać administrację.. Tu absurd goni absurd.. Chciałbym doczekać takich czasów, że odwiedzi mnie pani z MOPSu i po krótkim wywiadzie ze mną, nie pytając mnie o imię mamusi czy tatusia albo adres zamieszkania (jest przecież jedyny, wszystkomówiący PESEL) załatwi w moim imieniu wszystkie niezbędne rzeczy. Instytucje należą przecież do tego samego państwa, więc informacje znajdujące się w ZUS powinny być dostępne i w PCPR i w MOPS. Nie? RODO.. Dlatego wszystkim instytucjom muszę te dane podać osobno, w wielkiej tajemnicy.. To nie ważne, że w sumie wychodzi na to, że wszyscy mają te same informacje o mnie, jakby korzystali z tej samej bazy danych.. Zaświadczenie o poświadczeniu oświadczenia - rzecz święta!


