- Sebastian Adamczewski
- 2 lut
- 2 minut(y) czytania
Rano
Jeszcze krztuszę się poranną kawą.. Nie jest tego znacząco mniej ale usta mam mocniejsze więc zawartość bardziej udaje mi się trzymać w buzi. Nie pluję już do okoła tak bardzo.. Jedynie kiedy "kicham", to robię wokół siebie "Armagedon". Niestety są takie dni, że zdarza się to kilka razy.. Wtedy zawartość ust ląduje dosłownie wszędzie. I jestem do przebrania oczywiście..
Dziś zaczynam udział w tygodniowym szkoleniu dla "bobatów". Po południu napiszę jak tam. Ale cudów się nie spodziewam. Na pewno jedną z prowadzących jest Ola - ta co ostatnio. To dobrze, bo już co nieco o sobie wiemy. Dobra jest.. Wykazałem się jednak daleko idącą ignorancją i nie sprawdziłem kto jeszcze prowadzi szkolenie. Czy to będzie Marc, jak ostatnio? Nie wiem..
Wieczór
Marc - i wszystko jasne.. Dobre to były zajęcia, kilka nowych pomysłów. Pierwszy dzień ale generalnie fajnie, bo ekipa ta sama, więc się już trochę znamy. Dzisiejszy dzień w ogóle jakoś zleciał. Odwiedziny, konsultacja w sprawie rehabilitacji domowej - tu tragedia. Z mojej strony.. Spiołem się jak zwykle, zesztywniałem. To mnie denerwuje i spinam się wtedy jeszcze bardziej. I to, że mówi się o mnie różne rzeczy, które na przykład wymagają sprostowania, uzupełnienia, komentarza a ja denerwując się odpycham prostującą się nogą stolik, na którym leży telefon do komunikacji.. i nikt mi go nie przysunie, bo wszyscy są zajęci rozmową.. A z resztą - to co piszę jest już dawno nieaktualne, bo rozmowa jest kilka tematów dalej. Poza tym, kiedy się denerwuję - piszę tak niedokładnie, że słownik telefonu przekręca mnie bardziej niż zwykle. Trudno wywnioskować, co miałem na myśli... Poprawiam więc a kiedy poprawię, to sobie to jakimś nieskoordynowanym ruchem skasuję.. Co denerwuje mnie jeszcze bardziej. I bardziej się spinam!
Terapeuta mówi do Leny: "no tak, żeby oprócz rehabilitacji jeszcze w domu coś robił..". Noo.. Tośmy pogadali..
Sprawdzam dalej jak na mnie wpłynie luz. Poza zajęciami ograniczam się do stania, rozciągania - raczej spokojnie. Biernie, bez wysiłku. Jutro oprócz zajęć wieczorem jadę na egzoszkielet (dla tych, którzy nie wiedzą - taki mechaniczny szkielet, w którym się chodzi). Zobaczymy... Jutro opiszę wrażenia. Albo w środę dopiero, bo jutro mam to o dziewiętnastej gdzieś na Śląsku..


