top of page
  • Zdjęcie autora: Sebastian Adamczewski
    Sebastian Adamczewski
  • 19 sty
  • 1 minut(y) czytania

Po południu


W sobotę było ostro - "dołożyłem do pieca" i postanowiłem tak poćwiczyć, żeby wreszcie poczuć mięśnie - jak przy zwykłym treningu. Zmęczyć je porządnie. Udało się.. W Niedzielę za to postanowiłem dać im odpocząć i się trochę zregenerować. Poza wstawaniem co jakiś czas, żeby rozprostować kości nie robiłem żadnych ćwiczeń.. Nie byłem na platformie i takie tam. I wiecie co? Nic.. Spodziewałem się jakichś zakwasów, sztywności, bólu a tu nic.. Bez sensu.

Zrobiłem w Niedzielę spokojnie ten utwór, z którym się ostatnio tyle męczyłem. Myślałem, że odczuję sobotni trening dzisiaj. Nic z tego.. Ani tyci.

Dziś dwie, dobrze przepracowane godziny z Piotrkiem. Biedny, spocony "wyszedł mną" na półpiętro budynku. Całe piętnaście schodów. Żal mi go było. Co prawda to wysoki, dobrze zbudowany, silny mężczyzna a ja to takie chucherko - z sześćdziesiąt kilo. Łatwo jednak nie było..

Teraz chwila relaksu - jakieś "czołgi" - artylerią nadal bo lewą ręką jeszcze klawiszy WSAD do poruszania się nie obsłużę.. Nowy utwór mi "chodzi po głowie" - wykorzystam wirtualną gitarę (z wiadomych powodów). Zdecydowanie chętniej go jednak "zrobię", niż to z czym dosłownie ostatnio walczyłem.. Tym bardziej, że sam się pcha. Przy okazji potestuję swoje wirtualne instrumenty, których do tej pory unikałem - nie mają szans zabrzmieć jak żywe. To nie fortepian - za dużo zmiennych..

Chwila relaksu i do roboty.. Oprócz ćwiczeń fizycznych (takich jak platforma) skupię się bardziej na tych technicznych. Bo tak jak zauważył Piotrek - w kwestiach siły to ja sobie radzę. Gorzej z takimi rzeczami jak na przykład zgięcie przprostowanego, lewego kolana.. Nad takimi rzeczami chcę "przysiąść"..


 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Wtorek, 10 lutego 2026

Rano Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy - to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam r

 
 
Niedziela, 8 lutego 2026

Rano Jeszcze w łóżku - krztuszę się poranną kawą.. co raz mniej. Już teraz jakieś trzy na dziesięć łyków kończy się kaszlem i często zawartość ust ląduje na pościeli. Nos mam zapchany.. Jak zwykle - t

 
 
Sobota, 7 lutego 2026

Wieczór Słabo dziś.. Zwykle (kiedy czuję się dobrze) jest z wszelką aktywnością tak, jakby mi kto kazał w słoneczny dzień, w samo południe przy trzydziestu stopniach wykopać w kamienistej ziemi rów..

 
 
bottom of page