- Sebastian Adamczewski
- 15 gru 2025
- 2 minut(y) czytania
Wieczór
Dzisiaj dostałem "popalić".. Wojtuś nie tyle zmęczył mnie fizycznie, co "wk**wił" maksymalnie "śmiesznego pana".. Właściwie nie bardzo wiem, czy mam napisać że świetnie mnie rozluźnił (fizycznie) a przy okazji zdenerwował "śmiesznego pana"? Czy może na odwrót - wkurzył "śmiesznego pana", przy okazji mnie fizycznie rozluźniając.. W każdym razie ujął mi sporo napięcia w lędźwiach, biodrach i nieco z brzucha. Chodziliśmy. Może zrobiliśmy niewiele ale generalnie zadowolony jestem - Wojtek dał mi czas, żebym "poczuł". Pozwolił mi stąpać pewnie, mocno. Przenosić właściwie ciężar ciała. Lewa noga czasem tak odpuszczała, że pozwalała się przenieść do przodu, we właściwe miejsce.. W życiu bym nie pomyślał (i Wy pewno też), że poza małymi dziećmi chodzenie może komuś sprawić trudność. A już w ogóle mnie - człowiekowi, który każdy ruch stara się wykonać świadomie, zdawać sobie sprawę z tego, który mięsień pracuje, po co i czy właściwie.. Analizuję trajektorię, kąty i siłę.. I za sprawą stryja - profesjonalisty (utytułowany lekkoatleta i nauczyciel), mam to we krwi od dziecka. To, przy wzroście sto osiemdziesiąt centymetrów, pozwalało mi na przykład w wieku piętnastu lat skakać wzwyż metr dziewięćdziesiąt..
Po ostatniej wymianie zdań z "forumowiczką", postanowiłem napisać krótki artykuł na temat komunikacji (ląduje w "przydasiach"). Już będąc w Reptach zorientowałem się, że komunikacja za pomocą alfabetu (wśród osób niemówiących) jest rzadkością. Często wśród osób z jakiegoś powodu niemówiących lub nawet z afazją (nie mogą się wyrazić ale często rozumieją co się do nich mówi) jest to jedyna droga kontaktu ze światem zewnętrznym. Dlatego warto - moim zdaniem - próbować. Często też jest to jedyna dostępna (jak było w moim przypadku) forma komunikacji z osobami sparaliżowanymi. Na pewno łatwiejsza i mniej męcząca niż systemy oparte na wykrywaniu ruchu gałek ocznych - sprawdziłem na niejednym systemie.
Idę ćwiczyć..


