- 4 dni temu
- 1 minut(y) czytania
Wieczór
Dzień całkiem dobry. W ogóle jest lepiej. Daleki jestem od "churaoptymizmu" ale uważam, że ostatnio jest lepiej.. Jeszcze się to na funkcjonalność nie przekłada ale zauważam więcej kontroli nad ruchem, pewności, stabilności.. Nie liczę na to, że to pewnego dnia eksploduje kwiatem możliwości - myślę realnie. Jest jednak tak, że czym więcej mam moliwości, tym więcej robię sam a czym więcej robię sam tym szybciej to idzie. Wiadomo - terapeuci odwalają kawał dobrej, ciężkiej, nieocenionej pracy, której sam nie jestem w stanie wykonać. Pokazują mi wciąż drogę do tych drobnych elementów, które mogę już sam. Bez tego drogowskazu byłoby to być może niemożliwe. Przypomnę - według fachowców miałem tyko mrugać. Mój przypadek jest jednak od początku kuriozalny. W XXI wieku facet dostaje udaru w szpitalu, podczas rozmowy z pracownikiem dyżurującym na pogotowiu tegoż szpitala, po czym jeden mądry dopiero, który bodaj na trzeci dzień przyszedł do pracy, orientuje się, że mam udar.. Nic się nie stało.. Polacy - nic się nie stało.
Dzisiaj dwie godziny z Bartkiem w Bielsku. Docieramy się jeszcze.. Żal mi go, bo ma niezłą siłownię. Podoba mi się to, że zajął się moją prawą stroną. Co prawda władzę nad nią mam ale tak naprawdę pozostawia jeszcze wiele do życzenia i sprawna to ona nie jest. Sam fakt, że nie jestem w stanie podnieść wyprostowanej ręki nad głowę, ledwo łapię się za kark a rano mam problem, żeby utrzymać kubek z kawą.. Noga też jest w miarę elastyczna ale nie tak jak lewa a nie pomagając sobie ręką nie zegnę jej nawet do wysokości lewego kolana. Więc mówienie o niej "zdrowa" jest mocno na wyrost..
