- 11 maj
- 1 minut(y) czytania
Wieczór
Dziś trochę z Rafałem (dawno się nie spotykaliśmy) i godzina z Grzesiem. Po przerwie na komorę - słaby rozruch.. Nie był to dobry dzień. Niby chodziło się całkiem dobrze ale czuję ten przestój.. "Zardzewiały" jestem.. Być może po prostu "coś koło mnie chodzi", bo nie czuję się najlepiej - niby nic a kicham, prycham i słaby jestem.. To nie zminia jednak faktu, że przyczyną może być zbytnie rozluźnienie podczas tych dziesięciu dni. Pisałem Wam o tym, że czuję się jak "nie chce mi się". I faktycznie przez te dni byłem na czymś w rodzaju "standby" na telewizorze. Coś tam robiłem ale raczej było to zagłuszanie sumienia niż prawdziwa praca. Zwaliłem to na fakt, że organizm "coś tam" sobie robi i potrzebna mu energia na to "coś". Na następną sesję - niech sobie robi to "coś" ale nie może się to odbywać kosztem mojej sprawności. Mimo, że mi się nie chce muszę ćwiczyć zdecydowanie bardziej intensywnie..
Siłownia dziś zrobiona ale też wymuszona i taka od niechcenia.. Mam nadzieję, że tak mnie tylko straszy i cokolwiek koło mnie chodzi - pójdzie sobie..
