- 29 maj
- 1 minut(y) czytania
Po południu
Znów z Terezą do komory. Trochę boli dziś kark.. Zastanawiam się czy to wczorajsza siłownia (ostatnio nie przesadzam, więc nie sądzę) czy klima w aucie.. Na to razie planu co do siłowni się trzymam. Nie jest to ćwiczenie tak siłowe jak wcześniej (tak jak pisałem - bardziej techniczne) ale wymaga samozaparcia i dyscypliny a z tym u mnie zawsze było różnie.. Mam wrażenie, że po udarze stałem się bardziej zdeterminowany. Nie dlatego, że mi zależy. Choć to też - mam motywację. Chodzi jednak o to, że to co wbijałem zawsze do głowy Igorowi (syn), stało się bardziej zrozumiałe dla mnie samego. Robiąc rzeczy "na granicy" zrosłem się z "robisz albo nie robisz". Wszystko albo nic. Nie ma tylko trochę.
Kończę, bo pisanie w tym a aucie to na prawdę dla mnie sport ekstremalny. Potrzebuję średnio dziesięć sekund na słowo..
