- 3 dni temu
- 1 minut(y) czytania
Wieczorem
Wracam z komory. Z Terezą więc nie będę się rozpisywać - rozumiecie. Nie zrozumcie mnie źle - lubię Terezę bardzo. I ona wcale nie jeździ źle. Powiedziałbym przeciętnie.. To ja raczej - słabe ciało - jest problemem. Przed udarem jeździłem z Leną i nigdy nie miałem zastrzeżeń. A teraz wydaje mi się, że momentami jeździ "za twardo". Irytuje mnie to, że nie jeździ płynie tylko przyspiesza i hamuje zbyt ostro. To ja to tak odbieram. Przed udarem tłukłem kilometry.. Nie uważam siebie za dobrego kierowcę. Starałem się jednak zawsze jeździć szybko, płynnie i przewidywać zdarzenia na drodze na tyle szybko, żeby nie używać hamulca. Jeździć miękko.. I to na pewno teraz rzutuje jakoś na moje postrzeganie. Dziewczyny jeżdżą dobrze - tyle..
Dziś była Pani Magdalena - świetne zajęcia. Chodzenie - super. Lewą nogą robiłem krok w przód dość daleko, szeroko i nie za długo. Tak jak trzeba - miękko, bez przeprostów.. Komora też super, bez niespodzianek. Za to niemiecka platforma - tragedia. Tereza z Michałem nie wiedzą, że nie można mnie zbyt mocno trzymać bo sztywnieję. Nie wiedzą, że z tego samego powodu nie mogę się do końca wyprostować.. A ja trzymając się jednak ręką na trzęsącej się platformie, walcząc z klonusami im tego nie powiem.. Nawet nie pokażę. No bo jak.. Ale co mnie mnie zabije, to - miejmy nadzieję - mnie wzmocni,.
