- Sebastian Adamczewski
- 30 sty
- 1 minut(y) czytania
Wieczór
Tak jak zapowiedziałem - robię "nic". I dobrze mi idzie. Ale szczerze mówiąc - to nie dla mnie.. Zdecydowanie lepiej się czuję kiedy się ruszam (na miarę moich możliwości). Staję na kilka minut przed lustrem w łazience albo przy łóżku podniesionym tak, żebym mógł na nim łokcie oprzeć i rozciągać lewą nogę. To nie łatwe ale lewą rękę da się już ładnie wyciągnąć w przód..
Trochę gram w "czołgi", trochę komponuję. Tym razem postanowiłem zrobić coś z gitarami. Dużo dłubania, żeby instrumenty wirtualne zabrzmiały jak żywe. Muszę jednak przyznać, że trochę się udało. I tylko wprawne ucho się "domyśli". Tu oczywiście ukłon w stronę producenta owych instrumentów - Native Instruments. Udało im się stworzyć biblioteki, które przy odpowiedniej (mozolnej niestety) pracy, mają szansę zabrzmieć prawie jak żywe. Jeśli tak nie brzmią znaczy - nie chciało mi się dłubać.
Książek na razie nie czytam, bo strasznie irytuje mnie obsługiwanie ich jedną ręką.. Przy zmienianiu stron ciągle mi się zamykają - koszmar. Na siłę więc tego nie robię.. Słucham za to audiobook'ów. Obecnie odświeżam Dostojewskiego ale prawdę mówiąc jakoś wolę Bułhakowa.. Bardziej działa na moją wyobraźnię - mniej pospolicie powiedział bym.. Obrazy są takie, jakbym miał lepszy "haj".
Jadę stanąć przed lustro..


