- Sebastian Adamczewski
- 7 gru 2025
- 2 minut(y) czytania
Rano
Jak niedziela? Zobaczymy.. Ale humor na pewno zdecydowanie lepszy niż wczoraj.. Nie mam już takiej "niemocy" jak wczoraj, co zapowiada dużo pracy - trzeba to wykorzystać.. Co z tego, że dziś niedziela? Ja już limit "wolnego" w swoim życiu najwyraźniej wykorzystałem.. Teraz wybór prosty - "chcesz gasić światło w łazience? - to za****dalaj." "Chcesz sobie robić kawę sam? To za****dalaj.". Cały czas pamiętam "po co" i to mnie przeraża.. Nie to, że pamiętam, tylko to "po co". Normalnie nie zwracałem na takie czynności uwagi, bo nie są niczym nadzwyczajnym. Wiele rzeczy robi się je automatycznie kilkadziesiąt, ba! - kilkaset razy dziennie kompletnie nie zwracając na nie uwagi.. A teraz to Mount Everest. Niektóre z nich (takie jak na przykład wiązanie butów), są w "sferze marzeń".
Lena niestety jest zwolennikiem "większego pół". Co normalnie nie jest wcale takie złe - zawsze lepiej mieć dobrego więcej niż mniej. Teraz niestety dopóki "śmieszny pan" co chwila robi swoje "yhy" podrzucając przy tym całym ciałem - nie jest to takie dobre.. Picie staje się nie lada wyzwaniem.. Kiedy w kubku jest więcej niż pół - muszę się mocno starać, żeby nie rozlać. A i tak efekt jest marny. Nie chce mi się już "gadać".. Jak ja to zwykle określam - "będzie szybciej". Bo i tak zwykle się "nagadam" a efekt będzie taki sam..
Dziś przedsięwzięcie - trzeba umyć głowę. Cała procedura. Nawet sobie nie wyobrażacie. Zaczyna się od tego, że z moją ruchomością próbuję się ogolić w łóżku przed lusterkiem (takim, co to do wyciskania pryszczy się nada). Przed lustrem w łazience nie stanę... Mimo, że obłożony jestem różnymi szmatami - syfu co nie miara. Faceci wiedzą o czym mówię - dlatego golę się zawsze przed prysznicem, żeby to móc z siebie potem spłukać..
Na razie rozkoszuję się, krztusząc się kawką..
Południe
Głowa umyta, ogolony - "starszy" z dziewczyną przyjechał do Polski na "wizytację" i byli obaj (z dziewczynami) nas odwiedzić. Obaj to już duże chłopaki. Radzą sobie sami. Mimo to, mam wrażenie, że coś mi umyka.. Starszy od dawna na "swoim" a z młodszym przed udarem spędzałem dużo czasu.. To on był "wymówką", usprawiedliwieniem, które pozwalało facetowi w moim wieku jeździć na rolkach czy robić z dziećmi salta na trampolinach. Oczywiście mogłem to wszystko robić i bez niego. Niemniej wymówką był dobrą. Chciałem ale mnóstwo ludzi (wierzcie lub nie) uważało, że "statecznemu" panu w tym wieku nie przystoi.. Miałem to w "głębokim poważaniu". Niemniej argument Igora - jako wymówka - szybko "ucinał" dyskusję..
Dopieszczam macOS, czekam pisząc.. Zaraz idę na platformę wibracyjną - kondycja dziś na to pozwala - trzeba skorzystać.. Wczoraj obiad w czterdzieści minut. Ciekawe czy dziś uda się szybciej?


