top of page
  • 10 maj
  • 2 minut(y) czytania

Rano


Wczoraj już mi się nie chciało pisać.. Choć dzień był w porządku. Najpierw komora około południa a później "siłownia". Nie taka intensywna, jak wcześniej ( poszedłem po rozum do głowy i zacząłem stosować się do zaleceń Jarka - wolno i dokładnie. Dużo wcale nie znaczy lepiej.) ale jednak z założenia siłownia, więc taryfy ulgowej nie ma. Na platformie wciąż nie mogę się wyprostować tak, jak bym chciał.. Ale zadowolony jestem z tego, że "dół" już pracuje całkiem dobrze i potrafię tak amortyzować, że głowa jest w jednym położeniu. Ogólnie podczas tych dziesięciu dni jestem słabszy, organizm troszkę leniwy, jakby mówił "nie chcę mi się". Zauważyłem jednak pozytywne zmiany. Więcej luzu w nodze i w ręce. Być może to tylko zbieg okoliczności.. Stojąc czuję co raz większy ciężar na piętach. Znaczy, że przestaję się pochylać do przodu. Jak to zwykle robi człowiek, który boi się że się przewróci. Prostuję się i głowa zaczyna być w odpowiednim położeniu. Do tej pory więcej ciężaru czułem na palcach i śródstopiu.. Powoli te proporcje zaczynają przypominać naturalne.


Lena spała dziś tak mocno, że przez dłuższą chwilę nasłuchiwałem, czy są na łóżku obok w ogóle jakieś oznaki życia.. Nic nie mogę tylko słuchać. Ta bezradność jest okropna. Nie mogę wstać, sprawdzić. Leżeć i czekać - tyle mogę.. Myślałem o tym, jak bardzo zmieniłoby się moje życie (odpukać), gdyby coś jej się stało.. Wylądował bym w jakimś ZOLu zdany na łaskę personelu. Co raczej z racji " śmiesznego Pana" i faktu, że nie mówię nie skończyłoby się dobrze.. Teraz - mimo mojego tragicznego położenia - mam się jak pączek w maśle. Jak to mawia Wojtek (terapeuta) "nigdy nie było lepiej!". Gdyby nie mój stan, pokusił bym się nawet o słowo "idylla". Tym bardziej, że coraz więcej mogę, więc jest śwatełko w tunelu - nie ma powodu, żeby biadolić. Kwestia czasu.. Czy zdążę za tego życia? Nie wiem.. Robię swoje.

Śmierci po przeżyciach na OIOMie się nie boję.. Co najwyżej mam nieprzyjemne uczucie, kiedy pomyślę o samym akcie umierania. To może być nieprzyjemne.. Ale to jak wizyta u dentysty - chwila.. A potem już tylko cisza..


 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Środa, 3 czerwca 2026

Do południa Dzisiaj dzień bez zajęć.. Zrobię sobie coś w stylu soboty i poćwiczę sam. Chcę trochę poeksperymentować z komputerem, mam do zrobienia jeden numer Fortecy - zejdzie.. Pytaliście o hipnozę

 
 
Wtorek, 2 czerwca 2026

Do południa Wczoraj było sporo zajęć. Porąbka, Monika z igiełkami i komputer przyjaciela.. Skończyłem z nim robić. Porąbka? Schody mi się nie podobały - źle było z mojej strony. Albo przesadziłem w ni

 
 
Sobota, 30 maja 2026

Wieczór Spokojna sobota. Dziś byłem do południa z Leną w komorze - zupełnie inna jazda. Jednak wolę swoje stare Volvo niż sportowe Audi A5.. Nie zrozumcie mnie źle ale sto sześćdziesiąt na blacie, jed

 
 
bottom of page