- 7 maj
- 1 minut(y) czytania
Po południu
Jestem jeszcze przed komorą. Coraz lepiej znoszę to "nurkowanie". Szybciej "schodzę", szybciej - to znaczy dziesięć minut. Na początku trzeba było się zatrzymywać, bo lewe ucho bolało. Co prawda nadal nie odpuszcza. Nie wyrównuje ciśnienia tak jak trzeba a po zabiegu długo mam wrażenie, że mam wodę w uszach.. Nie boli - to najważniejsze i nie zaburza poczucia równowagi.
Odpowiednie wibracje już wdrożyliśmy, teraz chcemy z Leną do leczenia włączyć leczenie dźwiękiem - wibroakustykę. Wypożyczamy urządzenie Vitafon - powszechnie stosowane w różnych schorzeniach. Co do eksperymentów z hipnozą - efekt jest ale nie taki, jakiego bym się spodziewał. Prawdopodobnie winowajcą jest "śmieszny pan", który nie pozwala mi wejść w pożądany stan. Jeśli ktoś rozważa przy udarze (w co wątpię) - odradzam.. W moim stanie - nie wyszło. Za to dietetyk, o którym wspominałem dawno, dawno temu (Pani dr. Ewa Bednarczyk - Witoszek) zrobiła dobrą robotę. Właściwie Lena zrobiła ale ta konsultacja nie była bez sensu. Udało się wyleczyć już większość dolegliwości, przede wszystkim zaawansowaną miażdżycę - bez "leków". Próbujemy różnych rzeczy - a co tam. Po ostatnich doświadczeniach nabieramy pewności, że współczesna medycyna (podobnie jak meteorologia) niedaleko leży od wróżbiarstwa.. Cudów się po żadnej metodzie nie spodziewam ale nadzieję poprawy mam. Jak na razie - oprócz umiarkowanej, mądrej rehabilitacji ruchowej mogę stwierdzić, że elektrostymulacja podczas ćwiczeń daje fajne - wymierne efekty.. Co do hiperbarii - oprócz tego, że wiele pozytywnych rzeczy o niej piszą - jeszcze nie wiem, czy warto..
Dziś siłownia!
