top of page
  • Zdjęcie autora: Sebastian Adamczewski
    Sebastian Adamczewski
  • 29 sty
  • 2 minut(y) czytania

Wieczór


Dzisiaj fajna godzina z Rafałem, później Wojtek się męczył próbując wpłynąć na mój oddech - przywrócenie kontroli nad nim, to trudne zadanie. Mój śmiech to bardzo utrudnia. Wojtek jest jednym z tych ludzi, którzy wiedzą, że od prawidłowego oddychania zależy wszystko. Wie, że na prawidłowym oddechu się wszystko zaczyna i wszystko kończy. Kontrola w tej kwestii wiele mi ułatwi.. Pozwoli przede wszystkim panować bardziej nad "śmiesznym panem" a przez to poszerzy mi możliwości ćwiczenia ciała i mowy. Nie wspomnę o tym, że w ogóle poprawi to jakość życia, poprawi choćby możliwość wyczyszczenia wiecznie zapchanego nosa. Teraz go nie "wydmucham", co powoduje spory dyskomfort.

W ogóle, tym którzy po udarze chcą wrócić do siebie muszę "powiedzieć" - nikt Wam nie pomoże.. W sensie - nikt za Was kompletnie nic nie zrobi.. Nie ma takich terapeutów, urządzeń (przynajmniej ja na takie nie trafiłem), leków, przy których wystarczy tylko "być". Jak to mawia znajoma - wystarczy leżeć i pachnieć.. Choćby to był fantastyczny terapeuta, to jest w stanie "tylko" wskazać właściwą drogę. Ale nóżkami trzeba przebierać samemu, żeby w ogóle podążać w tą stronę. To samo dotyczy wszelkich urządzeń - one nic nie zrobią za nas. Trzeba współpracować. I od wysiłku i chęci włożonych w tą współpracę zależy efekt.. Pamiętam, jak na początku "odpalałem" z entuzjazmem elektrostymulator, kiedy na przykład grałem w czołgi.. I prawie nic mi to nie dawało. Dopiero po jakimś czasie zacząłem go używać podczas ćwiczeń, żeby pomógł mi aktywować mięśnie przy konkretnym ruchu. I wtedy poczułem jego moc..


Kiedy ćwiczę codziennie - efekty to daje. Bezsprzecznie. Ale czuję znużenie, ociężałość. Taką potrzebę codziennego rozruchu - może to normalne. Nie bardzo się męczę, jestem przyzwyczajony do ciężkiej, fizycznej pracy więc (mimo tego o czym piszę powyżej) taki tryb mi odpowiada. Mimo to wiedząc, że problem jest natury neurologicznej a nie fizycznej chcę spróbować czego innego. A co mi tam - mam czas.. Postanowiłem, że od jutra do poniedziałku nie ćwiczę. To znaczy ograniczę się do stania i rozciągania. Żadnych kostek, platform, gum itp. Po prostu chcę w poniedziałek "wystartować" z wypoczętym ciałem a mózgowi dać czas na przyswojenie informacji. Wielu terapeutów mawia, że dużo wcale nie znaczy dobrze. Że efekty są lepsze, kiedy mózg ma czas. Zobaczymy jak to działa w moim wypadku..

Od poniedziałku znów będę przez tydzień modelem na szkoleniu dla "bobatów", które będzie się odbywać w Porąbce. Tym bardziej zrobię sobie tydzień bez zbytniego wysilania się - jak to miało miejsce do tej pory. W lutym zapowiada się jeszcze hipnoterapia, jedno (zobaczymy) spotkanie z guru od Vojty (też w ramach jakiegoś szkolenia) i egzoszkielet..

Taa.. I ja piszę o odpoczywaniu..

 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Wtorek, 10 lutego 2026

Rano Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy - to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam r

 
 
Niedziela, 8 lutego 2026

Rano Jeszcze w łóżku - krztuszę się poranną kawą.. co raz mniej. Już teraz jakieś trzy na dziesięć łyków kończy się kaszlem i często zawartość ust ląduje na pościeli. Nos mam zapchany.. Jak zwykle - t

 
 
Sobota, 7 lutego 2026

Wieczór Słabo dziś.. Zwykle (kiedy czuję się dobrze) jest z wszelką aktywnością tak, jakby mi kto kazał w słoneczny dzień, w samo południe przy trzydziestu stopniach wykopać w kamienistej ziemi rów..

 
 
bottom of page