top of page
  • Zdjęcie autora: Sebastian Adamczewski
    Sebastian Adamczewski
  • 18 gru 2025
  • 2 minut(y) czytania

Rano


Dziś już taryfy ulgowej nie ma - na zajęcia - nic mi nie jest. Powoli, systematycznie trzeba popychać "maszynę" do przodu.. Poza tym jest to dla mnie jedna z niewielu dostępnych form spędzania czasu. Jedna z niewielu akceptowalnych - platformy z filmami to ostateczność..

Wkurzam się, bo mam problem żeby wyciągnąć rękę po kubek z kawą - nie znacie tego uczucia. Ledwo ją unoszę do góry (z kołdry). Mimo, że mam świadomość że to łatwe, chcę ale nie mogę. Wolno, jak miś koala.. Ociężale sięgam dziesięć centymetrów po kubek.

Myślałem - po wymianie zdań z Magdą - o tym jak to teraz wygląda. Mój kontakt ze światem.. Zdaję sobie sprawę doskonałe z tego, że tylko mój się trochę "zatrzymał". Może nawet nie zatrzymał, tylko spowolnił. Absolutnie do nikogo nie mam pretensji, że jest słaby kontakt, lub wręcz nie ma go wcale.. Zdaję sobie sprawę z tego, że na razie ja przycupnąłem gdzieś w kąciku i nabieram sił. A Was w tym czasie gonią rachunki, chlebek zajęcia dzieci, praca i co jeszcze.. Ten świat - za którym próbujecie nadążyć - na mnie nie czeka. Kontakt mamy słaby albo wcale.. Tym bardziej, że nie mówię - nie jeden by zadzwonił, żeby zapytać "co słychać". Spokojnie.. Nic się nie dzieje..


Wieczór


Zajęcia udane - u Rafała zawsze coś ciekawego. Lubię tą "gimnastykę", szczególnie kiedy mamy dwie godziny - ma na mnie czas. "Śmieszny pan" jeszcze dominuje zajęcia ale mimo to, mam wrażenie, że na co raz to więcej pozwala.. Odpuszcza powoli.. Aczkolwiek komiczne to było (a jednocześnie trochę jednak dla mnie żenujące), kiedy Pan Marek - jak co roku - raczył zgromadzonych koncertem kolęd; ja w tym czasie przechadzałem się nieudolnie (z pomocą Rafała) po korytarzu, wybuchając co jakiś czas krótkim śmiechem. Znamy się już z Panem Markiem trochę, jak również z uczestnikami tego pięknego skądinąd wydarzenia, więc nawet jeśli to kogoś irytowało - pretensji nie było.

Co do pan Marka - muszę Wam tę historię przedstawić.. W związku z tym, że poruszam się na wózku a mieszkamy na parterze, Lena i ja postanowiliśmy postarać się o dofinansowanie budowy małego tarasu. Jest projekt - jest możliwość. Potrzebna opinia neuropsychologa i takowy pod ręką właśnie jest - Pan Marek. Szczupły, przystojny jegomość w okularach o długich, krętych włosach. Z bardzo inteligentnym poczuciem humoru..

Otóż Pan Marek taką opinię - zalecenie - nam wystawił a brzmi ona tak:

"W wyniku badania neuropsychologicznego stwierdzono zaburzenia równowagi wegetatywnej z dominującymi zakłóceniami rytmu dobowego, mającymi decydujący wpływ na sprawność mechanizmów kompensacyjnych, a tym samym na postępy rehabilitacji..." i tu następuje zalecenie..

Jako że długie lata spędziłem obracając się w naukowym środowisku - szczerze - uwielbiam ten "akademicki bełkot", który większość "urzędasów" musi studiować ze słownikiem w ręku. Żaden się przecież nie przyzna, że nic z tego nie rozumie. Można by przecież napisać, że "chłop ma nerwicę i spać nie może a jego organizm myli pory kiedy ma spać a kiedy nie - musi wychodzić jak najczęściej na świeże".. Ale urzędy lubią mądre pisma - mają co chciały.. Brawo Panie Marku!

 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Wtorek, 10 lutego 2026

Rano Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy - to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam r

 
 
Niedziela, 8 lutego 2026

Rano Jeszcze w łóżku - krztuszę się poranną kawą.. co raz mniej. Już teraz jakieś trzy na dziesięć łyków kończy się kaszlem i często zawartość ust ląduje na pościeli. Nos mam zapchany.. Jak zwykle - t

 
 
Sobota, 7 lutego 2026

Wieczór Słabo dziś.. Zwykle (kiedy czuję się dobrze) jest z wszelką aktywnością tak, jakby mi kto kazał w słoneczny dzień, w samo południe przy trzydziestu stopniach wykopać w kamienistej ziemi rów..

 
 
bottom of page