top of page
  • Zdjęcie autora: Sebastian Adamczewski
    Sebastian Adamczewski
  • 11 gru 2025
  • 2 minut(y) czytania

Pogoda raczej wskazuje na początek września niż połowę grudnia. Zdecydowanie nie jest to bez znaczenia - "udarowcy" wiedzą, o czym piszę. Zdrowi ludzie chodzą jak "śnięci" a co dopiero "udarki".. Nie ma siły.. Jakoś sobie jednak z tym radzę ale żebym sumiennie wypełniał plan "zmęczenia się" - nie powiem.. Owszem - ćwiczę więcej i kilka nowych elementów wdrożyłem ale nie jest to jeszcze to, co sobie zaplanowałem.. Nazwijmy to "rozgrzewką".. Nie chodzi też o to, żeby "zmęczyć" mięśnie, bo siłownia mi jest teraz średnio potrzebna. Mięśnie, to ja w miarę mam (to już ustaliliśmy), tylko nie umiem ich używać.. I tu "śmiesznemu panu" muszę oddać to, że o moje mięśnie brzucha cały czas dba - "jak się nie ma, co się lubi..." itd.. Grzesiu mi jeszcze dziś na ćwiczeniach podsunął pomysł odnośnie angażowania ręki.. Wyciągów, takich jak na siłowni co prawda nie mam ale zainwestowałem w "gumy gimnastyczne" o różnej sile. W sumie nie wiem dlaczego dopiero teraz..

Zajęcia z Grzesiem dziś udane. Z mojej strony, bo Grzesiu zawsze robi co trzeba.. Z "chodzenia" jestem zadowolony.. Zrobiłem dwie długości korytarza (jakieś trzydzieści metrów) w całkiem niezłym tempie, bez ingerencji (zbyt częstej) ze strony Grzesia, żeby nogi przestawiać. Już skupiam się i analizuję - co napiąć a co rozluźnić, gdzie pociągnąć biodrem, czy noga dostatecznie "na zewnątrz" - coś, czym normalnie człowiek nie zawraca sobie głowy, tylko wbiega po schodach, myśląc przy tym na przykład, co dziś będzie jadł na obiad..


Zapisałem się jakiś czas temu na kilku "udarowych" grupach na "fejsie" z jednej strony, z nadzieją że znajdę jakąś pomoc odnośnie "śmiesznego pana", z drugiej żeby wspomóc swoimi doświadczeniami - bo nikt nie zaprzeczy, że jakieś mam.. Niestety nic na razie nie znalazłem na temat mojej "przypadłości".. Jak podpowiedział mi Rafał - szukałem też na anglojęzycznych stronach. Niestety - póki co - bez skutku.. Dużo wątków jest o tzw. "labilności emocjonalnej" ale to nie to.. Tym bardziej, że inaczej się to objawia i jest "odruchem" warunkowym - ujawnia się tylko w obecności osób trzecich. Podejrzewam, że po prostu nie tak "zadaję pytania" - dojdę do tego.. Nie o tym jednak chciałem..

Wiele osób - nie miałem pojęcia - będących członkami tych grup, to ludzie którzy dostali udarów w wieku dwudziestu paru lat. W wieku mojego starszego syna.. To mnie przeraziło! Do tej pory sądziłem, że to "domena oldboyów" i przede wszystkim ludzie po czterdziestce powinni powolutku się ZACZĄĆ martwić. Okazuje się, że te czasy już dawno minęły i udar w zasadzie stał się chorobą cywilizacyjną. Kto ma lepiej? "Udarek" u progu życia, czy taki co to dużo ma już za sobą? To, że "przerąbane", to już ustaliliśmy. Teraz się targujemy..

Radzę następnego hamburgera mocno przemyśleć.. Żarty się skończyły.. Myślicie, że to jeszcze nie ten? A chcecie sobie posiedzieć na moim miejscu? Też byłem "gieroj" - pewien wręcz, że "nie ja". Prowadziłem się nie najgorzej.. Ominęło panią Kasię z sąsiedztwa, która chleje od trzydziestu lat i jeszcze jej trzeźwej nie widziałem. Ominęło pana Stanisława, co to jest kierownikiem pobliskiej firmy i jak wraca do domu na "rauszu", to bije żonę i dwoje małych, wystraszonych dzieci.. Ominęło pana Zdzisia. Poczciwy z niego człowiek i wszyscy go lubią ale trochę za bardzo "kocha" swoje dwie nastoletnie córki. Co im chętnie pokazuje niemal każdej nocy.. Trafiło na mnie.. Wnioski? "Entliczek, pętliczek..."... Następny proszszsz!

 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Wtorek, 10 lutego 2026

Rano Ola na zajęciach w Bielsku zauważa dobre zmiany.. Długo się nie widzieliśmy, więc ma porównanie. Zmiany w strukturze i sprawności aparatu mowy - to pocieszające. Pracuje w domu. Dużo. Powtarzam r

 
 
Niedziela, 8 lutego 2026

Rano Jeszcze w łóżku - krztuszę się poranną kawą.. co raz mniej. Już teraz jakieś trzy na dziesięć łyków kończy się kaszlem i często zawartość ust ląduje na pościeli. Nos mam zapchany.. Jak zwykle - t

 
 
Sobota, 7 lutego 2026

Wieczór Słabo dziś.. Zwykle (kiedy czuję się dobrze) jest z wszelką aktywnością tak, jakby mi kto kazał w słoneczny dzień, w samo południe przy trzydziestu stopniach wykopać w kamienistej ziemi rów..

 
 
bottom of page