top of page
  • 25 mar
  • 3 minut(y) czytania

Wieczór


Środa "Porąbkowa" - coś, co "tygrysy lubią najbardziej". Z jednej strony - chyba najbardziej wymagające zajęcia (co wcale nie znaczy, że na pozostałych jest łatwo) z drugiej schody i ogromna dawka samodzielności. Przynajmniej takie mam poczucie. Choć wiem, że Magda i Jaro cały czas mają kontrolę nad procesem, to jednak pozwalają mi na więcej z każdymi zajęciami. Nie czuję się już jak kukiełka, której ktoś przekłada nogi.. Co prawda na schodach tak jest - Jaro czeka do ostatniej chwili i interweniuje dopiero, kiedy widzi że ja tego nie zrobię. Wtedy przestawia mi nogę. Albo stymulując pomaga mi to zrobić. Dzięki temu, że czeka - kilka razy się udało. I wiadomo - na razie jest to krok dostawny.. Prawą nogę ledwo dam stopień wyżej a co tu mówić o lewej.. W kwestii prawej strony - jest w miarę funkcjonalna ale nie władam nią wcale dobrze.. Pozostawia wiele do życzenia.. Tak jak wspominałem wcześniej - jej sprawność na ten moment oceniam na jakieś czterdzieści do pięćdziesięciu procent. Z jednej strony - silna, prawa strona nie odciąża lewej. Ta musi robić, żeby ciało utrzymać w jako takiej pozycji. Mój wniosek - widzę to w tej sytuacji jako plus.. Choć wcale nie stwierdzam, że dobrze że tak jest. Do "dobrze" niestety jeszcze długa droga.. W każdym razie zajęcia dziś "mega" - zadowolony jestem bardzo. I muszę Wam napisać - tak daleko idącej współpracy życzę każdemu.. Tu każdy szczegół się liczy.

Na plus jest to, że zaczynam kontrolować przeprost lewej nogi. Czyli mam wtedy kontrolę nad czymkolwiek podczas kroku. Bo kiedy już dopuszczę do przeprostu - noga i biodro stają się nieaktywne - nie mam tym samym żadnej kontroli nad środkiem ciężkości. Lewa noga łatwo wchodzi w przeprost więc póki co, to wygląda jakbym się skradał. Trzymam ją dość mocno ugiętą podczas kroku prawą.. Minus - cały czas nie mam rozdzielności. Prostując tułów automatycznie prostuję lewą nogę (palce kierując w dół). Wchodząc więc po schodach haczę palcami o stopień i nie mogę "dostawić" nogi do prawej. Schodząc znów, czasem odpuszczę lewą nogę żeby zejść prawą ale częściej żeby to zrobić pochylam się do przodu.. Wtedy już środek ciężkości więc i cały ruch jest właściwie poza moją kontrolą.

Powoli.. W tym temacie - czuję - pomaga mi lokomat. Jest już lepiej, niż było. Wczoraj pierwszy raz "chodziłem" całe zajęcia i ani razu mnie nie spięło na tyle, żeby maszyna się zatrzymała albo żeby trzeba było podnosić mnie nad bieżnię (bo haczę stopami). Nie włączały się też klonusy. Rekord jeżeli chodzi o tempo przy dobrym odciążeniu (przypominam że wiszę i jak mocno dotykam stopami podłoża - zależy od operatora). To, że wiszę pozwala mi na to, żebym nie musiał się skupiać na wszystkim. Więc na przykład prawą stronę zostawiam maszynie podczas gdy ja skupiam się na lewej. Prostuję ciało próbując jednocześnie rozluźnić lewą nogę i wykonać ruch "kopnij kolanem" (zapomniałem Jarka zapytać, czy intencja "kopnij kolanem" jest właściwa). Wiem, że na razie bardziej mi się zdaje niż to faktycznie robię.. Maszyna mi pomaga zrealizować intencję - tak bym to ujął..

Bez chusteczek niestety nadal obejść się nie mogę. Moim znakiem rozpoznawczym są telefon i pudełko z chusteczkami - bez tego nie wychodzę z domu. Choć nadal się ślinię jak buldog francuski jest dużo lepiej. Problem w tym, że podczas zajęć sztywnieje mi język, napina się gardło i choć z połykaniem już takiego problemu nie ma - nie transportuję zbierającej się w ustach śliny. Udaje mi się jednak co jakiś czas przełknąć - czy zdążę, czy nie - to już inna sprawa. Nie ma miejsca jednak sytuacja, że podczas godziny zajęć nie przełknę ani razu - a do niedawna tak było..

"Powolutku, kraickiem a do przodu.. Hej!"


 
 

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
Niedziela, 19 kwietnia 2026

Rano Wczoraj nie chciało mi się już pisać - późno się zrobiło, kiedy sobie o blogu przypomniałem.. Do południa robiłem przyszłej synowej podkład do piosenki - na szybko niestety. Chce dziewczyna do sz

 
 
Piątek, 17 kwietnia 2026

Wieczór Dzień bardzo dobry. Dziś była Pani Magdalena - znów kawałek przeczłapałem a później poćwiczyłem sam. Nie jakoś mocno - mam plan, żeby jutro przycisnąć. Tak jak Wam napisałem wcześniej - nie tr

 
 
Czwartek, 16 kwietnia 2026

Wieczór Wracamy właśnie z Mysłowic - było dobrze. Zrobiłem godzinę zajęć przed lokomatem i całą godzinę na stojąco. Nie usiadłem ani raz.. Lokomat też "poszedł" szybciej niż zwykle. Zadowolony jestem

 
 
bottom of page